Tekst pochodzi z portalu http://www.sprawnik.pl/artykuly,10225,21067,szukasz-pracy-zacznij-od-profilu-na-linkedin 
 

Szukasz pracy? Zacznij od profilu na LinkedIn

W czasach kiedy 70% rekruterów potwierdza, że sprawdza dane na temat kandydatów w mediach społecznościowych i wynikach wyszukiwarki, tworzenie tradycyjnego CV wydaje się niewystarczające. I o ile portale typu Facebook czy Twitter służą przede wszystkim do kontaktów towarzyskich, o tyle konta w serwisach branżowych, takich jak LinkedIn czy Goldenline powinny być wizytówką pracownika poświęconą aktywności zawodowej. To tam potencjalni pracodawcy i headhunterzy sprawdzą kandydata, a znalezione w procesie rekrutacji informacje często są przedkładane nad te, zawarte w oficjalnych dokumentach aplikacyjnych.

– LinkedIn to portal zrzeszający headhunterów i kandydatów szukających pracy, na którym swoje wizytówki tworzą także firmy. W 2013 roku miał aż 260 milionów aktywnych użytkowników z ponad 200 krajów na świecie. Wielu z nich wykorzystywało portal do szukania pracy lub pracownika – mówi Marcin Kotus z Feender.com, serwisu gromadzącego oferty praktyk i staży. – Celem korzystania z LinkedIn jest nawiązywanie kontaktów zawodowych, aktywność w środowisku branżowym oraz szukanie pracy i pracownika.

 


Podstawową kwestią, która wpływa na postrzeganie kandydata przez środowisko branżowe jest profil. Niedopuszczalne jest podawanie nieprawdziwych danych kontaktowych czy zastąpienie imienia i nazwiska pseudonimem. Przydatną opcją są też ustawienia prywatności, które pozwalają ukryć wybrane informacje. Decydujące znaczenie ma również opis, który prezentuje kandydata potencjalnemu rekruterowi. Na tę charakterystykę przeznaczone jest wyłącznie 120 znaków, dlatego warto dobrze się zastanowić, o czym napisać. Częstą praktyką jest nawiązywanie do kierunku studiów, dotychczasowego doświadczenia lub dziedziny, w której jest się ekspertem. Ważną funkcję pełni też fotografia, dlatego nie należy zamieszczać zdjęć grupowych, z imprezy czy tzw. selfies (zdjęcia z ręki wykonywane telefonem komórkowym). Wiele jednak zależy od branży, w ramach której szuka się pracy. Osoby z sektora kreatywnego mogą sobie pozwolić na wyjście poza schematy, w przeciwieństwie np. do księgowych. Negatywnie oceniany jest również brak zdjęcia.


– W kwestii doświadczenia zawodowego LinkedIn daje więcej możliwości niż klasyczne CV. Przede wszystkim nie ogranicza przestrzeni, w której można opisać kwalifikacje i zakres obowiązków. Dodatkowe opcje to m.in. dodanie wykonanych przez siebie prezentacji, projektów. Można też stworzyć listę, która w przejrzysty sposób zaprezentuje nasze kompetencje i umiejętności, które mogą zostać potwierdzone przez innych użytkowników serwisu, co zwiększy ich wiarygodność – tłumaczy Marcin Kotus z Feender.com. – Jest to dobre rozwiązanie dla osób, które teoretycznie nie były wcześniej zatrudnione, ale nie oznacza to, że nie mają doświadczenia. Projekty plakatów przygotowane na uczelniane wydarzenie czy teksty do studenckiej gazety to osiągnięcia, które dają umiejętności, ale trudno wpisać je do tradycyjnego CV. LinkedIn pozwala pokazać takie doświadczenie. Chętnie korzystają z tego też pracownicy z dużym dorobkiem, dzięki czemu można zapoznać się dokładnie z ich zadaniami.

 

 

 

Ważną zasadą, o której należy pamiętać tworząc profil jest przejrzystość i chronologia zamieszczanych informacji. Co więcej, każda praca, nawet ta „na zmywaku” daje konkretne umiejętności, które można wykorzystać na różnych stanowiskach. W przypadku corocznej pracy sezonowej, nie zawsze trzeba podawać każdą firmę, jako oddzielną pozycję, ale na przykład opisać te zajęcia zbiorczo, pokazując, że ma się doświadczenie w pracy z ludźmi, umiejętność podejmowania dodatkowych obowiązków i łączenia pracy z nauką. Oprócz doświadczenia ściśle zawodowego można wskazać również wolontariat.


– Przydatną opcją jest możliwość wystawiania referencji osobom, które znajdują się na naszej liście kontaktów. Dotyczy to nie tylko obszaru pracy ale i nauki. Nie należy się obawiać, że ktoś doda opinię, której nie chcielibyśmy upublicznić. Zanim rekomendacja pojawi się na naszym profilu, zostaniemy poproszeni o jej zaakceptowanie – mówi Marcin Kotus z Feender.com. – Wzajemne rekomendacje są ważne w zakresie budowania sieci kontaktów zawodowych, a także zrobienia pozytywnego wrażenia na pracodawcy. Wypowiedzi dotyczące poprzednich firm i współpracowników z pewnością zwrócą uwagę potencjalnych rekruterów. Jeśli będą negatywne lub agresywne, od razu zdyskredytują kandydata.

 


LinkedIn to portal stworzony dla profesjonalistów, ale wciąż jest to także platforma społecznościowa wymagająca zaangażowania i aktywności. Samo stworzenie CV i pozostawienie go po to, by po prostu było w sieci, to niewiele. By być lepiej widocznym w wyszukiwarce warto utworzyć spersonalizowany adres URL, dedykowany tylko dla danego profilu, który przyjmuje formę: linkedin.com/in/imienazwisko. Można to zrobić w ustawieniach publicznych konta.


Osoby, które mają ściśle określoną ścieżkę kariery i wiedzą w jakiej firmie chciałyby pracować mogą odnaleźć jej profil i dodać go do sekcji obserwowanych. Umożliwia to dostęp do bieżących informacji na temat danej marki, które pochodzą z pierwszej ręki. Ponadto, może przyczynić się do rozbudowania sieci kontaktów zawodowych. Oczywiście im jest ona większa, tym lepiej. Należy jednak być ostrożnym w kwestii zapraszania bądź przyjmowania zaproszeń nieznanych osób. Każdy chce pochwalić się rozbudowaną listą kontaktów, ale trzeba pomyśleć też o sytuacji, w której ktoś, kogo nie znamy, powoła się na nas, tylko dlatego, że ma nas w liście swoich kontaktów.


– LinkedIn daje bardzo duże możliwości. Udział w dyskusjach, publikowanie ważnych informacji branżowych i obserwowanie tego, co upubliczniają inni profesjonaliści to tylko nieliczne z dostępnych opcji. Jeżeli ktoś poważnie myśli o kształtowaniu swojej ścieżki zawodowej, powinien być aktywnym użytkownikiem tego portalu – podsumowuje Marcin Kotus.
 



 
 Tekst pochodzi z portalu http://www.sprawnik.pl/artykuly,10225,21067,szukasz-pracy-zacznij-od-profilu-na-linkedin