Załóż bezpłatne konto Zaloguj się Zaloguj się przez Facebooka
Kalendarz studenta: Brak wydarzeń na dziś
Polecamy: Nowe zasady doręczania pism sądowych
Z ostatniej chwili...
Sonda Na którą aplikację się wybierasz?

Chomik na wolności

5/5 z 12 ocen.
(kliknij w gwiazdkę aby ocenić)

Chomikuj.pl, jedna z najpopularniejszych stron internetowych w Polsce, dla jednych jest pionierem wolnej sieciowej kultury. Dla drugich – synonimem internetowej kradzieży.

Chomik na wolności

Zarząd chomika dba o swoją legendę. Opowiada ją dzisiaj Piotr Hałasiewicz, doradca Mariusza i Piotra Truszkowskich, którzy stworzyli chomika z niczego, osiągnęli sukces, a następnie zostali wrogiem publicznym wydawców książek, producentów filmów i gier komputerowych. Według nich, chomik jest miejscem permanentnych przestępstw przeciwko własności intelektualnej. Odkąd padły te zarzuty, bracia Truszkowscy nie występują publicznie.


Co bierze studenta
Głową chomika jest Mariusz Truszkowski, absolwent Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim, lat 27. Talenty menedżerskie odkrył w sobie w liceum. Już wtedy wymyślał sieciowe projekty. „Zwykle dobrze wychodziły” – mówił siedem lat temu dziennikarce „Gazety Wyborczej” (wtedy jeszcze rozmawiał z dziennikarzami). Pod koniec 2004 r. okazją do występu w mediach był start internetowego radia, pierwszego ważnego dziecka Mariusza, wtedy studenta trzeciego roku. Truszkowski tłumaczył: „Siedzieliśmy wtedy mnóstwo w Internecie: na forach, na czatach, na Gadu-Gadu. Ktoś rzucił pomysł: załóżmy radio, jeszcze jeden sposób na komunikację w sieci. (...) Od UW dostaliśmy pomieszczenie na studio w dawnym Centrum Informatycznym (obok Pałacu Kazimierzowskiego). Z własnych oszczędności (kilka tysięcy złotych) kupiliśmy komputery, konsoletę i mikrofony. Przeprowadziliśmy rekrutację współpracowników (mieliśmy ponad 50)”.


TEAM radio nadaje do dziś pięć razy w tygodniu.


Ale radio nie mogło być bombowym startupem, czyli biznesem internetowym, który wymyśla się, rozkręca, a następnie sprzedaje za miliony. Startup jest marzeniem każdego, kto myśli o biznesie w sieci. Tak więc bracia Truszkowscy i ich koledzy pracowali nad kolejnym projektem. Analizowali Internet i studenckie fora, i zastanawiali się uparcie, czego studentowi brakuje w codziennych kontaktach sieciowych lub na styku sieci i realu? Odpowiedź przyszła błyskawicznie: szybkiego dostępu do ważnych materiałów potrzebnych na uczelni, które ma kolega, a ja akurat nie. Miejsca, gdzie te pliki będą na mnie czekać. Oraz: szybkiego dostępu do zdjęć z imprezy, które w sobotę zrobił kolega.


Piotr Hałasiewicz zaznacza, że wtedy – około 2005 r. – nie było jeszcze mowy o podobnych usługach w popularnych serwisach, jak gmail. – Jeśli istniały, to z obcym interfejsem, skomplikowane w użyciu.


Bracia z kolegami postanowili wymyślić coś najprostszego o swojskiej nazwie. W połowie 2006 r. rejestrują domenę chomikuj.pl. Założyciela kosztuje ona około 200 zł. Utrzymanie serwera w sieci – 500 zł. Serwisem zawiaduje jeden administrator.


W legendzie ważnie miejsce zajmuje dom dziadka, który mieszka sam, dobrze gotuje, ma wygodne kanapy. Tam bracia Truszkowscy razem z kolegami urządzają swoje biuro, gdy okazuje się, że nowy flagowy okręt zaczyna nabierać wiatru w żagle.


Krzysztof Gutowski z firmy plagiat.pl, który zajmuje się śledzeniem ruchu na stronach na zlecenie kilkunastu wydawnictw prasowych, przyznaje, że geniusz chomika polega na prostocie. Większość użytkowników Internetu potrzebuje zewnętrznego dysku, gdzie będzie przechowywać treści, na które nie ma miejsca w swoim komputerze. Wielu chce, by do niektórych plików mieli też dostęp inni użytkownicy. Duża część nie ma jednak pojęcia o oprogramowaniu peer to peer (wymienianie się treściami w sieci); odstrasza ich konieczność ściągania i instalowania dodatkowych programów w komputerze. Dla nich chomik.pl z dziecięcą wręcz instrukcją obsługi jest jak ulał. – Każdy zrozumie, że może sobie urządzić tam chomiczą norkę i zbierać do niej orzeszki. Niektórymi orzeszkami może dzielić się z innymi chomiczkami.


Ten geniusz, zdaniem Gutowskiego, doprowadza obecnie wydawnictwa, zwłaszcza publikujące akademickie książki, na skraj zapaści finansowej. Książki akademickie znajdują się bowiem w studenckich chomiczych norkach.


Norka ze skarbami
Utrzymywanie serwisu za własne pieniądze nie było, oczywiście, intencją braci. Twórcy takiego serwisu zarabiają, jeśli na stronie jest duży ruch. Z czasem – by ułatwić ściąganie cięższych plików – Truszkowscy zaproponowali trzy tryby przepustowości. Tryb bardzo wolny jest bezpłatny, za szybsze płaci się esemesem (za 10 zł – 5 GB). W ten sposób można sześcioma kliknięciami ściągnąć sześć filmów w jakości HD. Te mikropłatności to – oprócz reklam – źródło przychodów portalu.


– Najcenniejszy jest więc użytkownik, od którego najwięcej osób chce ściągnąć pliki, w nomenklaturze chomika – zajrzeć do jego norki – mówi Krzysztof Gutowski. Jest przekonany, że w idei założycielskiej chomika była zgoda na piractwo: – Trudno sobie wyobrazić, że założyciele mieli na myśli zdjęcia ze studenckich prywatek. Bardzo szybko stali się rozsadnikiem piractwa, ponieważ najchętniej odwiedzanymi norkami były te, w których inne chomiki mogły znaleźć książki, filmy, kabarety, programy i gry komputerowe. W ostatnim czasie najczęściej wyszukiwane były m.in.: program Windows 7, film „Och Karol 2” czy gra „The witcher 2”. Na 10 miejscu wśród pożądanych plików były świeżo wydane ebooki. – Wystarczy zajrzeć na papierowe listy przebojów książkowych czy płytowych, żeby wiedzieć, czego chomiki będą szukać.

1 2 dalej
Data: 01.03.2012 10:00
Autor/źródło: Ewa Winnicka
Kategoria: Felietony
Słowa kluczowe: ściąganie plików, udostępnianie plików, piractwo w sieci, sieci peer to peer, książki online, filmy online, ebooki, wirtualny dysk
wydrukuj

WASZE KOMENTARZE

® 2011 - 2019 SerwisPrawa.pl sp. z o.o. Korzystanie z portalu oznacza akceptację regulaminu.