Załóż bezpłatne konto Zaloguj się Zaloguj się przez Facebooka
Kalendarz studenta: Brak wydarzeń na dziś
Polecamy: Podsumowanie tegorocznych egzaminów wstępnych na aplikacje prawnicze
Z ostatniej chwili...
Sonda Na którą aplikację się wybierasz?

Seksbiznes - czy w czasie piłkarskich mistrzostw Europy liczba kobiet uprawiających prostytucję wzrośnie?

5/5 z 3 ocen.
(kliknij w gwiazdkę aby ocenić)

Zwalczaniem handlu ludźmi, w tym kobietami werbowanymi do uprawiania prostytucji, zajmują się wyspecjalizowane zespoły działające w Policji, Straży Granicznej, Urzędzie ds. Cudzoziemców, wspierane przez organizacje pozarządowe, jak Fundacja Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu La Strada. Mimo że odnoszą sukcesy, grupy przestępcze, które zajmują się tym procederem, wciąż działają. Przed Euro 2012 na wielkie zarobki szykują się agencje towarzyskie i szajki zarządzające prostytutkami przydrożnymi.

Seksbiznes - czy w czasie piłkarskich mistrzostw Europy liczba kobiet uprawiających prostytucję wzrośnie?

Istnieją obawy, że w czasie piłkarskich mistrzostw Europy liczba kobiet uprawiających prostytucję wzrośnie zarówno o panienki polskiego pochodzenia, jak i te z Ukrainy, która od dawna jest głównym zapleczem dla agencji towarzyskich w Polsce.

 


Polsko ukraiński biznes
W lutym br. na wniosek tarnowskiej prokuratury sąd aresztował sześć osób, którym postawiono zarzuty o handel ludźmi oraz pomocnictwo w nakłanianiu do prostytucji i czerpanie zysków z nierządu.


– Zaczęło się od pomocy prawnej, której udzieliliśmy prokuraturze ze Lwowa. Kilka miesięcy później do lwowskiego sądu został skierowany akt oskarżenia przeciwko Ukraince zajmującej się werbowaniem kobiet do uprawiania nierządu w Polsce. Ze śledztwa tamtejsza prokuratura wyłączyła część materiałów dotyczących sześciorga obywateli polskich i przysłała do nas z wnioskiem o wszczęcie postępowania – mówi prokurator Elżbieta Potoczek Bara z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

 


Biznes działał od kilku lat. Ukrainka szukała kandydatek do podkarpackich agencji towarzyskich w pobliżu Lwowa. Młodym dziewczynom obiecywała, że zostaną tancerkami, starszym – pracę w zamożnych domach. Z przejścia granicznego odbierali dziewczyny polscy wspólnicy i przewozili je do Tarnowa. Tu odbierano im paszporty i trafiały do agencji towarzyskich prowadzonych przez Katarzynę M. i Roberta L. Przykrywką dla agencji towarzyskiej była autentyczna działalność gospodarcza tej pary, w ramach której mogli legalnie zatrudniać cudzoziemki. Usługi seksualne reklamowali w prasie i w internecie, a świadczone były w specjalnie wynajętych domu i mieszkaniu. System monitoringu w tych zamaskowanych burdelach powodował, że kobiety były pod stałą kontrolą „pracodawców”.

 


– W ten sposób przez dziesięć lat trafiło do Polski kilkadziesiąt Ukrainek – mówi prokurator Elżbieta Potoczek Bara. – Organizatorzy tego procederu zarobili około 5,5 miliona złotych.

 


Zorba i inni
Jak intratny jest to proceder, pokazał kilka lat wcześniej pewien Grek, który z pomocą przestępców z Podkarpacia zwerbował i sprzedał do greckich domów publicznych kilkadziesiąt kobiet. Przy okazji zorganizowane grupy przestępcze wysyłały do Grecji amfetaminę, marihuanę i ecstasy, a także broń. Przez kolejne lata na Podkarpaciu powstawały i rozwijały się agencje towarzyskie.


Działały pod szyldami klubów nocnych, moteli i hotelików. Szefowie osobiście werbowali kandydatki do pracy, szukając ich wśród młodych bezrobotnych kobiet, żyjących w trudnych warunkach materialnych, często skłóconych z rodzinami lub mających konflikt z prawem. Jednak głównym rynkiem pozyskiwania lub wręcz kupowania kobiet była Ukraina. Ceny, jakie płacili tamtejszym mafiosom dostarczającym kandydatki, były różne, w zależności od urody i kwalifikacji kobiet, i oscylowały w przedziale 1500 do 4000 złotych za osobę.

 


Pracownice i nadzorcy
Podkarpackie agencje towarzyskie działały według klasycznej struktury zorganizowanej grupy przestępczej. Na czele stał szef i to on przyjmował do pracy (werbował, kupował) prostytutki i wszystkich innych pracowników agencji. Jeżeli szef był tylko cichym wspólnikiem, to jego zastępcą był prawdziwy właściciel lokalu. Wspólnie ustalali grafik pracy panienek, decydowali o wysokości wypłat dla nich oraz o karach, głównie finansowych, za przewinienia dyscyplinarne, a także o ewentualnych zniżkach dla klientów i o egzekucji pieniędzy od zadłużonych.

 


Niżej w hierarchii byli barmani. Prowadzili oni ewidencję usług świadczonych przez prostytutki i pobierali od klientów pieniądze. Oni również podejmowali decyzje w sprawie tzw. wyjazdówek, czyli usług świadczonych poza agencją. Obsługiwali telefon kontaktowy agencji, informując klientów o cenach i opisując dziewczyny, które są do dyspozycji. Koordynowali współpracę z innymi agencjami, działającymi w ramach tej samej grupy przestępczej. Barmani utrzymywali stały kontakt telefoniczny z szefem, informując go na bieżąco o sytuacji i wykonując wszelkie jego polecenia, a po każdej nocy telefonicznie zdawali mu raport.


Barmani wydawali polecenia stojącym niżej w hierarchii grupy ochroniarzom i współpracującym taksówkarzom. Ochroniarze często rekrutowali się spośród pseudokibiców, zwłaszcza z bojówek szalikowców. Ich zadaniem było pilnowanie porządku i interweniowanie w przypadkach awantur z klientami, zajmowali się też rozwożeniem prostytutek na „wyjazdówki”, gdzie ustalali z klientami warunki i pobierali pieniądze. Współdziałający z agencjami taksówkarze przywozili zwerbowanych przez siebie klientów. Za każdego dostawali około 40 zł. Podobne korzyści otrzymywali współpracujący z agencją recepcjoniści z hoteli.

1 2 dalej
Data: 04.04.2012 09:00
Autor/źródło: Policja 997
Kategoria: Prawo
Słowa kluczowe: seksbiznes, prostytucja, handel ludźmi, narkotyki, agencje towarzyskie, grupy przestępcze, prostytutki, broń, policja
wydrukuj

WASZE KOMENTARZE

® 2011 - 2020 SerwisPrawa.pl sp. z o.o. Korzystanie z portalu oznacza akceptację regulaminu.